Chyba nikt nie opisał Profesora tak dobrze, jak Lidia Kasarełło w opublikowanym w zeszycie Sinologia Roczniki Humanistyczne 2022.
"Wiedzieliśmy, że przyjechał z Pragi. Ku naszemu zaskoczeniu mówił piękną polszczyzną . Wyróżniał się spokojem, statecznością i pewnym rodzajem szlachetności . Mówił powoli , jakby ważąc słowa. Jego reakcje pozbawione były afektacji i nadmiernej gestykulacji. Zajęcia , które prowadził różniły się od pozostałych , dzięki starannie przygotowanej strukturze i przemyślanej metodologii. W tym, co mówił i jak mówił czuliśmy powiew innego świata. Na początku nie zdawaliśmy sobie sprawy, ze profesor jest uczniem słynnego profesora Průška, twórcy, czeskiej szkoły sinologicznej".
I dalej " Profesor miał dystans do siebie i do świata. Był raczej obserwatorem niż jego emocjonalnym uczestnikiem . Biorąc pod uwagę jego polsko-czeskie korzenie bliższa mu była kultura reformacji niż polskiego katolicyzmu. Irytowała go fasadowość , hipokryzja i pozorowane działanie. Niewątpliwie był człowiekiem oświecenia , ceniącym rozum , logikę i moralność. Całe jego doświadczenie i wiedza skłaniały go ku konfucjanizmowi, który cenił szczególnie wysoko. Znał dobrze nie tylko teksty Konfucjusza , Mencjusza i Xunzi , ale umiał zrozumieć i zinterpretować myśli w nich zawarte . Jego przekonanie o wyższości tradycji konfucjańskiej[1] nad taoistyczną ,wyrażało się w otwartej argumentacji przeciwko zawiłej retoryce chińskiej ezoteryki. Profesor świadomie pomijał w swoich badaniach teksty reprezentujące chiński mistycyzm taoistyczny oraz buddyjski. Powiadał, że nie rozumie ich niejasnego przekazu, uwikłanego w bogatą metaforykę , symbolizacje i niedookreślony sens [2].
[1] Sacrum v Konfuciově učení, w: Posvátno v životě člověka. Česko-čínská společnost, Praha, 2003.
[2] W znaczeniu nawiązującym do tez Juliena, por. Francois Julien , Droga okrężną i wprost do celu . Strategie sensu w Chinach i Grecji, WUJ, Kraków 2006.
To, eleganckie i niewątpliwie oddające qi Profesora, wspomnienie z oczywistych względów nie uwzględnia chwil bardziej prywatnych, które zaczynały się zwykle od słów: Ale wróćmy do rzeczy ważnych... I następującej po nich niechybnie długiej tyrady, że w przeciwieństwie do Manchesteru United Barcelona się skończyła, nie mówiąc już o Messim. Nie pomagały zapewnienia, że w ostatniej kolejce Ligi Mistrzów Barca strzeliła 6 goli, a Messi - klasycznego hattricka. Profesor wiedział swoje.
Niezapomniane jest także wspomnienie zajęć Lektury tekstów trudnych - zajęć odbywających się na I piętrze Auditorium Maximum na kampusie UW. Czytaliśmy na nich chuanqi Pu Songlinga. Profesor majestatycznie wchodził po schodach, szedł do sali wykładowej i stawiał na stole reklamówkę jakiegoś publikującego literaturę grozy wydawnictwa. Wielki napis na reklamówce głosił - Z NAMI PRZEŻYJESZ KOSZMAR...
Profesor Słupski nie był dla mnie tylko wykładowcą. Był jednym z tych nauczycieli, którzy pokazują, że sinologia polega przede wszystkim na powolnym i mozolnym wypracowaniu sposobu czytania, myślenia i rozumienia. Uczył, że tekst ma swoją strukturę, ciężar i godność. Że nie wolno go traktować jak materiału do dowolnej tezy. Że trzeba czytać uważnie, cierpliwie i bez udawania, że rozumie się coś, czego się nie rozumie.
To jest lekcja, która została ze mną najgłębiej.